środa, 23 grudnia 2015

Od Aleksa

Czemu to brzmiało jak pożegnanie? Chyba nie myśli że tak po prostu o niej zapomnę, po tym wszystkim... chciałem za nią iść, jednak przyszedł Tomm i Kuba i zaczęli wypytywać o wszystko, stwierdził że to u niego będę mieszkać, że jest mojemu ojcu coś winien. [...] Ze szpitala mogłem wyjść po tygodniu. Pokój miałem już przyszykowany, były tam wszystkie moje rzeczy które zabrał z poprzedniego pokoju jak i Max. Pod wieczór, zawitał nas śnieg. Już po dwóch godzinach było go pełno. Ubrałem się w czarne desy, koszulkę, bluzę. Na to założyłem kurtkę, buty i czapkę.

- Wrócę za jakiś czas. - zawołałem.
- Okey. - usłyszałem, po czym wyszedłem.
Schowałem dłonie do kieszeni i ruszyłem w stronę domu dziewczyny, będąc na miejscu zapukałem do drzwi.
- Aleks? - spytała zdziwiona.
- No hej, a co? Myślałaś że tak łatwo się mnie pozbędziesz? - uśmiechnąłem się. - Sama jesteś?
- A jak że inaczej. - westchnęła. - Wejdź. - otworzyła szerzej drzwi.
Wszedłem do środka, ściągnąłem kurtkę i czapkę, z kieszeni kurtki wyciągnąłem pudełeczko i schowałem go do kieszeni bluzy.
- Jak tam? - spytałem.
- W porządku, a u ciebie?
- Też. - skinęła głową.
- Mam coś dla ciebie. - powiedziałem z uśmiechem wyciągając z kieszeni pudełeczku w którym znajdował się naszyjnik.


?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz