Usiadłam na krześle i patrzyłam raz na leżącego chłopaka, a raz na jego ducha z którym rozmawiałam, rozejrzałam się czy aby na pewno jesteśmy sami, po czym westchnęłam cicho
- Dobrze, że czujesz - Stwierdziłam po chwili - Może sam spróbuj? - Zaproponowałam. Zawahał się chwilę, jednak w końcu sam dotknął swojej dłoni. Spojrzał na mnie i pokręcił przecząco głową
- Nic, zero reakcji - Mruknął
- Czyli musisz sobie przypomnieć co robiłeś, jeśli to nie pomoże to będziemy szukać dalej - Ponownie spojrzałam na ciało przypięte do wszystkich maszyn
- Dlaczego mi pomagasz? Mogłabyś równie dobrze wezwać księdza czy kogoś tam
- Śmieszny jesteś - Zaśmiałam się cicho - Taka już jestem - Wzruszyłam ramionami
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz