- Cholera jasna, po co się mnie słuchać, nie? - rzuciłem po czym teleportowałem się do danego miejsca.
Stanąłem przed nim, paliło się tam światło a na dworze lało, wszedłem do środka, tak jak myślałem, była tam ona, dwóch gości i ten facet, ten gnój co pozbawił mnie rodziny. Schowałem się za skrzynie, wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem na policję, powiedzieli, że już jadą. Co ja bym zrobił bez swoich mocy? Byłbym bezsilny. Gdy jeden z nich kazał pozostałym zacząć ją rozbierać przemieniłem się w wilka a oczy zrobiły mi się czerwone, pragnące zemsty.
Wyłączyłem światło, magazyn ogarnęła ciemność. Wyszedłem zza skrzyń.
- Eee, Rey, tam są jakieś oczy! - powiedział jeden przerażony.
Ten skierował w moją stronę latarkę i zobaczył wilka, wszyscy zaczęli krzyczeć.
Włączyłem światło i rzuciłem się na tych, którzy trzymali Taigę, gdy od niej odskoczyli, stanąłem przed dziewczyną i wyszczerzyłem na nich kły.

Trzej uciekli, prawdopodobnie jego pomocnicy, został tylko jeden.
- Nie boję się ciebie. - stwierdził przylegając do ściany.
Z groźną miną podszedłem do niego, rozwarłem pysk a z niego wyłoniła się dłoń, kosztowało mnie to naprawdę wiele siły ale dałem radę.
Widok przerażenia w jego oczach był bezcenny, nagle usłyszeliśmy syreny policyjne, rozkojarzyłem się przez co facet walnął mnie metalową rurką w głowę, zaskomlałem i opadłem na ziemię a ten uciekł. Próbowałem przybrać swoją normalną postać, na marne, nadużyłem mocy, muszę poczekać kilka godzin... dziewczyna podeszła do mnie, a ja nawet nie mogłem się podnieść.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz