Następne dni były strasznie monotonne. Szkoła, dom, nauka, czasami pobiegalam. Kiedy przyszedł weekend mówiłam że zrobie jakiś dłuższy bieg niestety śnieg mi to uniemożliwił. Nalalam do miseczki mleka i wsypalam płatki. Jadlam w ciszy, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi...
Zaskoczyl mnie pokazując wisiorek już nie mówiąc o tym że na pewno był drogi
- Nie musiales - powiedziałam zaskoczona
- Przecież mnie uratowalas - uśmiechnął się lekko siadajac na krześle w kuchni
- Nie robiłam tego dla zapłaty - przeczesalam włosy wciąż trzymając w ręku naszyjnik
- Daj zaloze Ci - nie pytając mnie o zdanie wziął prezent który po chwili zawisnal na mojej szyi
- Dziękuję - wydusilam w koncu z siebie - Słuchaj jak już jesteś... Ubierzesz ze mną choinkę? Nie wiem kiedy będą moi rodzice a powinna już stać ubrana
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz