Poranek, jak co dzień. Bezcelowo plątałem się po domu, później wyszedłem z Maxem na dwór. To zastanawiające, że on mnie słyszy, nie wiem czy widzi, ale na pewno czuje że jestem z nim tu nadal i że nigdy go nie zostawię. Siedzieliśmy w moim pokoju aż nagle, usłyszałem dźwięk nadjeżdżającej ciężarówki, a po chwili odgłos otwierania drzwi.
- Zostań. - powiedziałem do psa leżącego na łóżku. - Nie ruszaj się stąd. - dodałem.
Teleportowałem się na schody, wyjrzałem zza barierki na dół. Zauważyłem kilku mężczyzn, wnoszących jakieś nowe meble do domu.
- Że co?! - mruknąłem sam do siebie.
Usiadłem na schodach i bacznie ich obserwowałem, wszystko wskazywało na to, że się tu wprowadzają. Zaczęli wszystko układać, sprzątać i chodzić po całym domu. Ja natomiast wróciłem do siebie.
- Dotychczasowy spokój został zburzony. I jak ja cię teraz będę ukrywał, żeby cię do schroniska nie oddali, co? - spytałem siadając obok niego i zaczynając go głaskać.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz