piątek, 25 grudnia 2015
Od Aleksa
- Nie przesadzaj. - uśmiechnęła się lekko.
- Nie wiem, ale, jak chcesz. - westchnąłem cicho.
?
Od Taigi
Pokrecilam przecząco głową
- To pierwszy raz... znaczy sie teraz drugi kiedy rozmawialam z duchem -wyjasnilam
- Myślisz że to przez to że gadalas ze mną? - zapytał zastanawiając się
-Nie wiem - wzruszylam ramionami- Ale wiesz ten był miły, następny też może być ale co jak przyjdzie jakiś i coś sobie ubzdura
- No to fakt - westchnął
- Pomogę mu - stwierdzilam po chwili
?
Od Aleksa
- Tak jak ciebie. - odpowiedziała.
Spojrzałem przed siebie zastanawiając się, czy teraz każdy duch będzie ją nawiedzał żeby mu pomogła?
- Kiedyś już widziałaś duchy? - spytałem.
?
Od Taigi
Aleks się rozlaczyl a ja myślałam że zanim przyjdzie to zdążę jeszcze trochę pospać. Pomylilam się bardzo, użył swojej mocy i już po chwili był obok mojego łóżka
- To jest co najmniej straszne - usmiechnelam się lekko
- To był ten sam którego widzialas ostatnio? Z dziurą w klatce piersiowej? - zapytał od razu siadajac na moim łóżku
- Nie - pokrecilam głową - Ten był młodszy wyglądał może na 25 lat i nie zauważyłam żeby miał jakieś rany - przetarlam oczy
?
czwartek, 24 grudnia 2015
Od Aleksa
- Dziwne - stwierdziłem.
- On był miły, ale co jak przyjedzie jakiś psychol? - spytała zaniepokojona.
- Nie martw się, zaraz będę. - powiedziałem wstając z łóżka.
?
Od Taigi
- No cóż jakby Ci to wyjaśnić - Zaczęłam przeczesując włosy
- Mów od razu
- Był u mnie duch i kazał coś przekazać swojej żonie, żeby móc odejść z tego świata - Powiedziałam, a w słuchawce zapanowała głucha cisza - Nie, nie jestem pijana i nie to nie był sen
- Ale jak to był u Ciebie?
- Normalnie, tak jak Ty przychodziłeś - Przetarłam oczy
?
Od Aleksa
- Co się stało? - spytałem przecierając oczy dłonią.
?
Od Taigi
- Robi się trochę późno i musiałbym już iść, ale z drugiej strony nie chce Cię zostawiać samej - Westchnął, przenosząc swój wzrok na mnie
- Nie martw się, poradzę sobie - Zaśmiałam się lekko wstając.... Pożegnałam się z Aleksem, ogarnęłam trochę i położyłam się do łóżku, dosyć szybko usnęłam. W nocy obudził mnie dziwny dźwięk. Rozejrzałam się po pokoju zdezorientowana - Aleks? - Zapytałam zapalając małą lampkę. Widząc postać młodego mężczyzny, wręcz pisnęłam, chwyciłam za pierwszą rzecz pod ręką, a był to mój zeszyt i rzuciłam w ową postać, widząc z jaką łatwością przez niego przenika, zrobiłam jeszcze większe oczy
- To prawda widzisz nas - Zaczął nie zmieniając swojego miejsca
- Nie wiem skąd to wiesz, ale nie masz prawa wchodzić mi do pokoju w środku nocy kiedy śpię! - Krzyknęłam
- Musisz coś dla mnie zrobić, bez tego nie mogę wyjść z tego świata, musisz przekazać mojej żonie list... - Zwariowałam czy dzieje się to na prawdę?
- Dobrze... Zjaw się rano... Okej? - Zapytałam dalej nieco przestraszona, ten jedynie skinął głową i zniknął. Od razu wzięłam telefon do ręki "Jak tylko wstaniesz, zadzwoń, to ważne!" Wysłałam smsa do Aleksa, po czym ponownie położyłam głowę na poduszkę
?
Od Aleksa
Dziewczyna odwzajemniła gest i znów skierowała wzrok na kominek, siedzieliśmy tak dość długo, rozmawiając na różne tematy które nam się nie kończyły.
- Kiedy twoi rodzice wracają? - spytałem opierając swoją głowę o jej.
?
Od Taigi
- Mój obrońca - Powiedziałam dumnie kładąc głowę na jego ramieniu, poczułam jak delikatnie głaszcze mnie po włosach
- Zawsze stanę w Twojej obronie - Wyszeptał cicho na co jedynie się uśmiechnęłam
- Kochany jesteś - Spojrzałam na niego nie zmieniając wyrazu twarzy - Ale nie bij się niepotrzebnie, nie chce żeby coś Ci się stało
- Spokojnie, umiem się zamienić w wilka - Zaśmiał się krótko
- Ale mimo wszystko
?
Od Aleksa
?
Od Taigi
- To - Zachichotałam - I w sumie jeszcze coś - Ciągle patrzyłam w jego oczy - To może być trochę dziwne dla innych
- Co takiego? - Zapytał zaskoczony
- Przez tyle czasu nie miałeś kontaktu z światem, wychodzisz ze szpitala i po dwóch tygodniach jesteśmy razem - Przechyliłam lekko głowę
- Jakoś nie interesuje mnie zdanie innych - Mruknął
- Nie chce żeby później krzywo na nas patrzyli
?
Od Aleksa
- Wiesz co? - zaczęła.
- Co takiego? - pocałowałem ją w skroń.
?
Od Taigi
- Jakie? - Spojrzał na mnie uśmiechając się lekko
- Bo było takie wyznanie i pocałunek... To my teraz jesteśmy razem? Bo wiesz, zaraz zacznie się szkoła, a chodzimy do tej samej i nie wiem jak mam się tam w stosunku do Ciebie odnosić
?
Od Aleksa
Po chwili zrobiło nam się zimno i weszliśmy do środka. Rozpaliliśmy w kominku i popijając wino.
- No to jeszcze raz wesołych. - uśmiechnąłem się lekko.
? Lekki brak weny.
Od Taigi
- Jeśli...Ty nie jesteś gotowa to powiedz...Ja ... - Zaczął, przerywając niezręczną ciszę
- Ja Ciebie też - Wydusiłam w końcu z siebie - Nie myślałam, że traktujesz mnie poważnie - Przyznałam ciągle trzymając swoje włosy
- Och Tai - Uśmiechnął się, podchodząc do mnie i przytulając. Delikatnie mnie podniósł obracając dookoła, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu
- Nawet nie wiesz jak się ciesze
?
Od Aleksa
Dziewczyna zaśmiała się widząc napis, po czym podziękowała. Powróciliśmy do rozmowy, aż nam zaschło w gardłach.
- Mam jeszcze coś... - uśmiechnąłem się. - Ale musimy wyjść na zewnątrz. - dodałem.
Tai skinęła głową, ubraliśmy się i wyszliśmy do ogródka, przed dom. Mieliśmy szczęście, że niebo dziś było bezchmurne. Skierowałem wzrok na zegarek, a następnie na niebo.
- Jest, patrz! - powiedziałem wskazując przelatującą gwiazdę. - To jest gwiazda miłości, przelatuje raz na dwa tysiące lat. - wyjaśniłem.
- Wow. - uśmiechnęła się patrząc jak znika nie wiadomo gdzie.
- Ale to nie ta niespodzianka... - zacząłem a ta spojrzała na mnie pytająco. Zrobiłem krok w jej stronę po czym położyłem dłonie na jej policzkach. - No bo ja... Kocham Cię. - szepnąłem i złączyłem nasze usta w pocałunku.
?
Od Taigi
- To Wesołych Świąt - Uśmiechnęłam się lekko
- Nawzajem - Przełamaliśmy opłatek i delikatnie pocałowałam go w policzek. Przy jedzeniu pomimo iż byliśmy tylko we dwoje, było dużo śmiechu, cały czas o czymś rozmawialiśmy
- Poczekaj chwilkę - Powiedziałam idąc do pokoju i przychodząc z prezentem - Proszę to dla Ciebie - Podałam torebkę z zawartością
Od Aleksa
Dokończyliśmy ubieranie choinki, jeszcze chwilę posiedzieliśmy razem po czym musiałem już iść do domu. [...] Godzinę przed umówioną godziną, poszedłem pod prysznic, ubrałem czarne jenasy i koszulę.
Poprawiłem włosy i wypsikałem się swoimi perfumami, zabrałem prezent dla Tai którym tym razem była bransoletka, gdy wychodziłem, dostałem sms od dziewczyny abym kupił parę potrzebnych produktów. Byłem u niej już po 15 minutach, razem zaczęliśmy robić ciasto na pierogi. Wziąłem trochę mąki na rękę i rzuciłem nią w dziewczynę, zaśmiałem się.
?
Od Taigi
- No tak... Jakoby nie patrzeć, gdyby odcinali mnie po nowym roku to i tak bym tutaj był - Zaśmiał się lekko, poprawiając włosy - No chyba, że nie chcesz, to nie będę się wpraszać ani nic - Uśmiechnął się lekko, na co jedynie pokręciłam głową
- Fajnie jak przyjdziesz - W moim głosie z łatwością można było wyczuć radość - Zrobię rybę, pierogi i inne takie - Odwróciłam się, żeby zawiesić ostatnią ozdobę
- To o 18? - Zapytał z uśmiechem
- Pewnie - Skinęłam głową
?
Od Aleksa
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i wróciliśmy do dekorowania choinki.
- Skoro mówisz że twoi rodzice będą tylko na obiedzie... u mnie Kuba idzie do swojej drużyny, Tomm jedzie do pracy... To może spędzimy razem te święta? - zaproponowałem z lekkim uśmiechem.
?
Od Taigi
Spojrzałam na niego uśmiechając się lekko. Złapałam go za rękę i lekko zblizylam, głowę oparlam o jego tors
- Dziękuję - wyszeptalam, po minucie zrobiłam krok w tył z lekkim rumiencem - A tak jak się czujesz w swoim ciele?
- Jest trochę inaczej niz przez ostatni rok ale wolę to - wyjaśnił nie zmieniając wyrazu twarzy
- Nie wątpię - zasmialam się lekko - Wiesz - oparlam się o ścianę - Widzisz inne duchy?
- Teraz nie, a czemu?
- Bo ja widzę... Ostatnio zauważyłam mężczyznę, miał ranę w klatce piersiowej, kiedy mnie zauważył zniknął
?
środa, 23 grudnia 2015
Od Aleksa
- Nie trzeba. - odpowiedziałem.
- Teraz tylko rok i już nie będę mieć nikogo... - mruknęła.
Odłożyłem bombkę którą trzymałem w dłoniach i podszedłem do niej.
- Ej, nie mów tak. - jedną ręką złapałem jej dłoń a drugą złapałem ją delikatnie za podbródek aby na mnie spojrzała. - Oni zawsze będą twoimi rodzicami, zawsze będą cię kochać. A poza tym, pamiętaj, masz mnie. - uśmiechnąłem się lekko.
?
Od Taigi
Słysząc to pytanie westchnelam jedynie pod nosem
- Będą na obiedzie, pozniej oboje muszą wyjechać w ważnych sprawach - wzruszylam ramionami
- Nawet we wigilię pracują? - spojrzał na mnie zaskoczony
- Oboje się zdradzają - Zawiesilam kolejna ozdobę - Myślałam o tym od dawna ostatnio się tylko upewnilam, każdy z nich ma już nową rodzinę, a nie wezmą rozwodu bo byłby podział majątku a to dla nich nie korzystne. Napijesz się czegoś? - zaproponowalam, zakładając na czubek szklaną gwiazdę
?
Od Aleksa
- To chodź. - odwzajemniła gest.
Poszliśmy na strych skąd wyciągnęliśmy karton z ozdobami i choinkę, rozłożyliśmy ją i zaczęliśmy ubierać mając przy tym niezłą frajdę.
- W wigilię twoi rodzice będą w domu? - spytałem.
?
Od Taigi
Następne dni były strasznie monotonne. Szkoła, dom, nauka, czasami pobiegalam. Kiedy przyszedł weekend mówiłam że zrobie jakiś dłuższy bieg niestety śnieg mi to uniemożliwił. Nalalam do miseczki mleka i wsypalam płatki. Jadlam w ciszy, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi...
Zaskoczyl mnie pokazując wisiorek już nie mówiąc o tym że na pewno był drogi
- Nie musiales - powiedziałam zaskoczona
- Przecież mnie uratowalas - uśmiechnął się lekko siadajac na krześle w kuchni
- Nie robiłam tego dla zapłaty - przeczesalam włosy wciąż trzymając w ręku naszyjnik
- Daj zaloze Ci - nie pytając mnie o zdanie wziął prezent który po chwili zawisnal na mojej szyi
- Dziękuję - wydusilam w koncu z siebie - Słuchaj jak już jesteś... Ubierzesz ze mną choinkę? Nie wiem kiedy będą moi rodzice a powinna już stać ubrana
?
Od Aleksa
- Wrócę za jakiś czas. - zawołałem.
- Okey. - usłyszałem, po czym wyszedłem.
Schowałem dłonie do kieszeni i ruszyłem w stronę domu dziewczyny, będąc na miejscu zapukałem do drzwi.
- Aleks? - spytała zdziwiona.
- No hej, a co? Myślałaś że tak łatwo się mnie pozbędziesz? - uśmiechnąłem się. - Sama jesteś?
- A jak że inaczej. - westchnęła. - Wejdź. - otworzyła szerzej drzwi.
Wszedłem do środka, ściągnąłem kurtkę i czapkę, z kieszeni kurtki wyciągnąłem pudełeczko i schowałem go do kieszeni bluzy.
- Jak tam? - spytałem.
- W porządku, a u ciebie?
- Też. - skinęła głową.
- Mam coś dla ciebie. - powiedziałem z uśmiechem wyciągając z kieszeni pudełeczku w którym znajdował się naszyjnik.
?
Od Taigi
- Nie przemęczaj się tak więcej, szkoła to nie wszystko - No proszę pomyślał, że cały czas się uczyłam, jak słodko
- Oczywiście - Mruknęłam. Po kilkuminutowej rozmowie, jak to powinnam więcej spać mogłam wracać już do domu
- To wy kupcie leki, a ja się pozbieram - Powiedziałam do rodziców, skinęli jedynie głową, kiedy wyszli podeszłam do chłopaka siadając na jego łóżku - W sumie było całkiem zabawnie - Powiedziałam w końcu
- Nie licząc tykającego czasu to tak - Również się uśmiechnął
- Dziwnie będzie wiedząc, że cały dom jest pusty - Spojrzałam na niego znowu - Muszę iść, zaraz będą moi rodzice, trzymaj się - Wstałam z łóżka wychodząc z sali. Może to dziwne, ale będzie mi go brakować, zawsze wiedziałam, że mogę z kimś pogadać, nie byłam sama, teraz... Całymi dniami będę siedzieć sama w domu, ale przynajmniej on ma znowu swoje życie
?
Od Aleksa
- Widzisz to? - zadał dziwne pytanie.
- Nie sposób nie zauważyć jak świeci mi tym pan prosto w oczy. - mruknąłem.
?
Od Taigi
- Myślę, że u Tomma, skoro podał się za mojego wujka, był przyjacielem domu więc - Wzruszył ramionami
- To dobrze - Ziewnęłam, chciałam coś dodać, jednak do salo wleciała moja mama, narobiła dużo hałasu, zaraz po niej był tata, oczywiście od razu zaczęli o wszystko wypytywać.
- Lekarz powiedział, że będziesz mogła wrócić na noc do domu. Potrzeba Ci czegoś? Może sok? Albo ciastko?
- Wodę - Odpowiedziałam. Mama od razu zniknęła za drzwiami. Spojrzałam jedynie na Aleksa, tak to nie ma ich całymi dniami, nie wiedzą nawet co u mnie słychać, a teraz zgrywają dobrych rodziców
?
Os Aleksa
Uśmiechnąłem się lekko po czym przeszedłem na swoje łóżko. [...] W czasie gdy dziewczyna spała ja poszedłem pod prysznic. Dobrze było znów czuć ciepłe krople wody na swoim ciele. Przebrałem się w czystą kszulke I nowe dresy. Gdy wróciłem Tai już nie spała.
- Lepiej? - spytałem.
?
Od Taigi
- Tylko mi nie mów, że to nic takiego - Zaznaczył od razu
- Po prostu będziesz moim dłużnikiem - Wzruszyłam ramionami ziewając - Wiesz chyba się prześpię- Przyznałam
- Dobrze Ci to zrobi - Przyznał z uśmiechem
- Chyba masz rację
?
Od Aleksa
Dziewczyna spojrzała na lekarza a następnie na mnie i lekko uśmiechnęła. Ponownie zostaliśmy sami.
- Wiesz, będę twoim dłużnikiem do końca życia. - przyznałem z uśmiechem.
?
Od Taigi
- Co się stało? - Zapytałam w końcu
- W sumie sam nie wiem... Zasłabłaś, a później no cóż - Dopiero teraz poczułam jego ciepłą dłoń na swojej
- Wróciłeś - Zaczęłam uśmiechając się lekko
- Miałeś leżeć na swoim łóżku - Zaczął lekarz, każąc Aleksowi wrócić na łóżko, mnie zaczął badać i podłączył kroplówkę - Wezwałem Twoich rodziców i Twojego wujka Tomma - Wskazał na chłopaka- Nie wiem jak się to stało, ale równa się to z cudem, a Ty - Ponownie wskazał na mnie - Lepiej się prześpij
?
Od Aleksa
- Tai, co jest? Ej, proszę cię, ocknij się! - nie mogłem jej dotknąć, ponieważ moja ręka przenikała przez nią, moje moce akurat w tym momencie przestały działać. - Nie! - krzyknąłem na cały głos i nagle wszystko zrobiło się czarne, gdy otworzyłem oczy, leżałem na łóżku, na nosie i ustach miałem maskę z tlenem, na podłodze dostrzegłem dziewczynę. Szybko ściągnąłem wszystkie kabelki które były podpięte do mnie, i wyskoczyłem z łóżka. Byłem ubrany w dresy i koszulkę.
Pobiegłem po lekarza, na początku patrzał na mnie w osłupieniu, dopiero po chwili ruszył za mną. Usiadłem na łóżku, tak jak mi kazał a on z drugim lekarzem przenieśli dziewczynę na łóżko obok i zaczęli ją ocucać. Mruczeli coś pod nosem, po czym wyszli i kazali nam się nie ruszać. Usiadłem na jej łóżku, spojrzała na mnie.
- Jak się czujesz? - spytałem z troską w głosie, kładąc swoją dłoń na jej.
?
Od Taigi
- P...Przepraszam, byłam zamyślona - Zaczęłam patrząc na niego
- To nic. Jednak to nie zmienia faktu, że powinnaś zostać w domu i odpocząć - Podszedł do mnie, a ja jedynie przewróciłam oczami
- Później, nic mi nie jest - Na dole wzięłam jabłko i poszliśmy do szpitala. Weszłam bez problemów, usiadłam na brzegu łóżka i próbowałam wszystkiego, żeby jego dusza ponownie była w ciele. Przy jednym "rytuale" do środka wszedł lekarz
- Pani z rodziny? - Zapytał
- Tak - Odpowiedziałam od razu
- Pacjent zostanie odpięty za kilka godzin, przykro mi - Wyszedł zamykając drzwi, ja natomiast z dużymi oczyma patrzyłam na ducha chłopaka
- A więc tak skończę - Zaczął odwracając wzrok
- Nie.... Nie.... Nie! - Zaczęłam - Miałeś żyć, miło się ułożyć... To...Wszystko....Nie....Tak - Zaczęłam szybciej oddychać
- Co Ci? - Od razu znalazł się obok mnie
- S..Słabo - Nawet nie wiem kiedy zrobiło mi się ciemno przed oczami
?
Od Aleksa
- Pomaganie komuś to jedno, ale zarywanie nocy to drugie. - stwierdziłem.
- Daj spokój. - westchnęła. - Zwijaj się, idziemy do szpitala. - wyszła z łóżka i zaczęła szukać ubrań.
- Powinnaś odpocząć. - powiedziałem stanowczo.
- Nie ma czasu. - rzuciła po czym zniknęła za drzwiami łazienki.
?
Od Taigi
- Jak to zrobiłeś? - Zapytałam
- Sztuczka - Uśmiechnął się - Smacznego
- To miłe, ale nie mam ochoty - Wzięłam laptopa i nalałam do szklanki wody, ponownie przeglądając różnego rodzaju stronki
- Musisz coś zjeść - Zamknął mi laptopa przez co spojrzałam na niego groźnie, wzięłam jedną frytkę i włożyłam do ust
- Zadowolony? - Mruknęłam ponownie czytając jakieś artykuły
?
Od Aleksa
?
Od Taigi
- Byliście na prawdę blisko - Westchnęłam
- Myślisz, że jeszcze będzie wśród nas? - Zapytał nagle
- Cały czas jest - Uśmiechnęłam się jedynie - Będę się zbierać, muszę jeszcze ogarnąć lekcje - Dodałam nie zmieniając wyrazu twarzy
- Pewnie, widzimy się jutro w szkole - Odwzajemnił gest. Wyszłam i ruszyłam w kierunku domu, zastanawiając się co dalej
- Zastanawiam się czy to ma w ogóle sens - Westchnął
- Ma, przestań się zamartwiać - burknęłam otwierając drzwi
?
Od Aleksa
- To on mi to wpakował do budzi. - wtrąciłem się ponownie.
Chłopak opowiadał jeszcze przez kilka minut, jednak to nic nie dawało.
?
Od Taigi
- Cześć - Powiedział po chwili
- Hej... Em.... Możemy pogadać? - Zapytałam nieco zmieszany
- Ta jasne, wejdź - Wpuścił mnie do środka i zaprowadził do swojego pokoju, zaproponował coś do picia i jedzenia - Więc o czym chciałaś pogadać? Fajnie, że przyszłaś, ale w szkole za dużo nie gadamy - Zauważył z uśmiechem
- Chciałabym Cię zapytać o Aleksa - Zaczęłam - To co się stało jest straszne...
- Przejdź do rzeczy, nie lubi jak ktoś owija w bawełnę - Wtrącił Aleks
- Chciałabym, żebyś coś mi o nim opowiedział - Powiedziałam od razu
- Dlaczego? - Spojrzał na mnie krzywo
- Mieszkam w jego pokoju, znajduje czasami jego rzeczy, wiem że jest możliwość, że się obudzi, i to dlatego - Wyjaśniłam
?
Od Aleksa
- Ok, to chodź do niego. - od razu wstała i złapała za kurtkę.
- Nie powinnaś pierw czegoś zjeść? - zauważyłem.
Dziewczyna machnęła ręką, westchnąłem i ruszyłem za nią. Pod domem starego przyjaciela byliśmy po jakiś 15 minutach.
?
Od Taigi
- Musisz mieć jakiś wstrząs - Zaczęłam z uśmiechem - Uderzenie Cię nic nie daje, może jakbyś zobaczył wszystkich swoich starych znajomych... Albo jakby Kuba zaczął o Tobie wspominać - Zaczęłam
- Wątpię, przecież byłem z Tobą u niego, mówił o mnie i nic nie zadziałało - Wzruszył ramionami
- W sumie to też racja... Ale nie mówił co razem robicie, nie wspominał, może to jakoś pomoże - Westchnęłam, wzięłam jedynie z miski jabłko, nawet nie miałam ochoty na jedzenie
?
Od Aleksa
- Dzięki. - uśmiechnęła się i zniknęła za drzwiami.
Zaczynam się naprawdę martwić, nie chcę żeby zarywała przeze mnie noce. Nie czułem się zbyt dobrze z tym, że poszła do szkoły niewyspana. Cały dzień szukałem różnych informacji na ten temat, niestety, nic nie znalazłem. Wyszedłem z domu chcąc się przewietrzyć, stanąłem na środku drogi a samochody przenikały przeze mnie. Po jakiś piętnastu minutach wróciłem do domu.
- Już wiem. - dziewczyna usiadła koło mnie z laptopem.
- No? - przysunąłem się bliżej niej.
?
Od Taigi
- Tak o - Wzruszył ramionami
- Różnie - Odpowiedziałam - Naszyjniki nieco przeszkadzają w tańcu, ale złe nie są - Włożyłam kosmyk za ucho i dalej przeglądałam strony, po 20 minutach wyciągnęłam danie z piekarnika i zaczęłam jeść spokojnie
- Tańczysz? - Zjawił się naprzeciwko mnie
- Czasami - Uśmiechnęłam się - Teraz dawno nie byłam na żadnej sali - Wzruszyłam ramionami. Do wieczora praktycznie cały czas siedziałam z laptopem... Zresztą tak samo jak w nocy. Rano wstałam nieprzytomna
- Nie wyglądasz za dobrze - Aleks jak zawsze zjawił się nie wiadomo kiedy
- Mało spałam - Ziewnęłam kończąc kawę - Nadrobię w weekend - Chwyciłam za torbę
?
Od Aleksa
- Mogę o coś spytać, tak z ciekawości? - spytałem.
- No jasne, o co?
- Bardziej wolisz naszyjniki czy bransoletki?
?
Od Taigi
- Umiesz gotować? - Zapytał, kiedy weszliśmy do kuchni
- A umiem - Pokazałam mu język. Po 30 minutach całe danie było w piekarniku, a ja w laptopie zaczęłam szukać potrzebnych informacji
- Czego szukasz? - Również spojrzał na ekran
- Jakiś informacji - Wzruszyłam ramionami - Może coś tam znajdę
?
Od Aleksa
- Nawet tak nie mów. - pokręciła przecząco głową. - Musi się udać. - dodała idąc w stronę kasy.
Pewnie ma rację, ale jak w to wierzyć, jak zostało tak mało czasu a pomysłów brak? No ale co by się nie działo, jestem jej wdzięczny i gdy tylko wszystko się ułoży, jakoś się jej odwdzięczę.
?
Od Taigi
- Zostały dwa tygodnie, przed świętami chcą już to zrobić, musimy coś wymyślić - zauważyłam - Wejdziemy do sklepu - Weszłam do jakiegoś marketu, chłopak dalej gadał, a ja nie chciałam wyjść na wariatkę, włożyłam słuchawkę do ucha
- No hej, już jestem, możesz mówić - Zaczęłam spoglądając na niego i wybierając swoje produkty
- Sprytnie - Zaśmiał się
- No wiem - Odwzajemniłam uśmiech - To jakieś pomysły?
- Nie bardzo
- Może trzeba będzie iść do szpitala? Albo poczytam jeszcze co trzeba zrobić
?
Od Aleksa
- Myślałem że zapomniał. - przyznałem chowając dłonie do kieszeni bluzy.
- Przyjaciele nie zapominają. - uśmiechnęła się lekko.
Odwzajemniłem gest i ponownie spojrzałem przed siebie.
- Oddaliśmy i co? Nic się nie dzieje. - westchnąłem.
?
Od Taigi
- Znam Cię... Byłaś na imprezie u Matiego co nie? Skąd znasz Aleksa? Nigdy nie wspominał o Tobie- Zaczął stojąc na schodach
- To mój przyjaciel... - Usłyszałam głos Aleksa
- Przeprowadziłam się do domu gdzie kiedyś mieszkał Aleks, znalazłam pamiątkę od Twojego ojca i postanowiłam ją oddać i tak byłam - Uśmiechnęłam się lekko
- Czekaj jak Ty tam mieszkasz, to gdzie będzie mieszkać Aleks jak się obudzi?
- Kuba idź już do siebie, porozmawiamy później - Jego ojciec westchnął, a mi zrobiło się nieco dziwnie. Kiedy chłopak zniknął, ponownie na mnie spojrzał - Wiesz, że jest w śpiączce? Nie dają mu dużo czasu, a ja nawet nie mogę przedłużyć tego czasu - Przejechał dłonią po zaroście
- Byłam u niego... Może to dziwnie zabrzmi, ale mieszkając w jego domu czuje się jakby był gdzieś blisko - Wyznałam
- Jak miło - Zobaczyłam jak stoi obok mężczyzny i przygląda się pomieszczeniu
- Modlę się, żeby do świąt się wybudził... Nie powinienem się tak rozklejać, dziękuje że przyniosłaś mi nóż, to wiele dla mnie znaczy. Jak się nazywasz?
- Taiga Nagiko
- Twój ojciec ma firmę prawda? - Skinęłam jedynie głową - Cóż to chyba będę waszym gościem - Jeszcze raz dziękuje
?
Od Aleksa
- Dobrze słyszałem, rozmawiacie o Aleksie? Obudził się? - spytał z nadzieją w głosie.
W pewien sposób zrobiło mi się ciepło w środku, myślałem że o mnie zapomniał, jednak nie.
- Niestety nie, idź do siebie. - westchnął.
Chłopak posmutniał i wykonał polecenie ojca.
?
Od Taigi
- Tomm Leave? - Zapytałam uśmiechając się przy tym leciutko. Mężczyzna westchnął jedynie i wyciągnął swój portfel
- Dobrze to na co zbierasz? Schronisko? Dzieci? - Zaczął
- Nie zbieram na nic- Powiedziałam od razu
- Jesteś harcerką? - Spojrzał na mnie nieco zaskoczony
- Nie - Przeczesałam włosy i pokazałam zawinięty nóż
- Skąd go masz....
- Niedawno przeprowadziłam się do domu Asherów i znalazłam w jednym pokoju właśnie ten nóż, a w jakimś notesie znalazłam pana dane. Wcześniej dzwoniłam do dwóch osób, ale mówili, że to nie jest ich, a pana numeru nie było więc przyszłam - Cóż trochę skłamałam, ale przecież nie o to chodzi. Chwycił nóż, a ja kątem oka spojrzałam na chłopaka, ten jednak pokiwał przecząco głową
- Znasz historię ich domu? - Zapytał spokojnie
- Znam - Skinęłam głową
- Wejdź proszę - Wpuścił mnie do środka, pytająco spojrzałam na Aleksa, ten jedynie z uśmiechem skinął głową
?
Od Aleksa
- Ok, to chodźmy.
Ubraliśmy się i ruszyliśmy w kierunku domu mężczyzny, był na obrzeżach miasta, ogromny. Dziewczyna zapukała do drzwi i wyszedł mężczyzna w średnim wieku.
- To on. - powiedziałem przekonany. - Tomm Leave.
?
Od Taigi
- Tak to w sumie całkiem możliwe, skoro to Ci się śni to na pewno musi być w jakiś sposób ważne - Stwierdziłam uśmiechając się lekko
- Tylko ja nie bardzo będę mógł go oddać - Spojrzał na mnie znaczącą
- Spoko, pójdę tam. Powiem, że robiłam porządki i go znalazłam a obok w notesie były jego dane, więc pomyślałam, że może to należy do niego, albo wie do kogo - Usiadłam na łóżku wyciągając rękę, chłopak podał mi nóż, który mogłam dokładnie obejrzeć
- Pomysł całkiem dobry, nie powinien nic podejrzewać - Usiadł obok mnie
- To co idziemy teraz, czy jutro po szkole?
?
Od Aleksa
- Już wiem! - powiedziałem nagle, dziewczyna spojrzała na mnie pytająco. - Chodź. - udaliśmy się do mojego pokoju. - W moim śnie leżę tu... - zacząłem kładąc się w danym miejscu. - Odwracam głowę i widzę nóż. - zrobiłem tak jak powiedziałem, rzeczywiście, był tam. Wyciągnąłem go i wstałem. - Tata go pożyczył od swojego przyjaciela, dużo razy gadał że ma dla niego dużą wartość, bla, bla, bla. Może to o niego chodzi? Może powinniśmy go oddać. - uśmiechnąłem się lekko z nadzieją w głosie.
wtorek, 22 grudnia 2015
Od Taigi
- Wiem - Westchnął
- Wiesz co się stało, byłeś w szpitalu, zamknęli tego gościa... Brakuje mi pomysłów - Oparłam się o zimną lodówkę odchylając lekko głowę
- Może... Po prostu nie ma już dla mnie wyjścia?
- Nie mów tak - Spojrzałam na niego surowo - Na pewno jest coś czego jeszcze nie spróbowaliśmy
?
Od Aleksa
- Jakiś pomysł?
- Nie...
?
Od Taigi
- Coś jest nie tak - Usiadł naprzeciwko mnie
- Wszystko gra - Zapewniłam, gryząc kawałek bułki, przez jego wzrok przewróciłam jedynie oczami - Po prostu rok temu miałam nieciekawą sytuację od tamtej pory nie lubię jak ktoś jest zbyt blisko mnie, długo też nie mogłam się pozbierać dlatego niektórzy chcieli mnie oddać do psychiatryka - Wyjaśniłam w końcu obejmując kubek z gorącą kawą - A teraz mów czy możesz już wrócić do swojego ciała, bo o to cały czas się staramy
?
Od Aleksa
- Wczoraj nic ci nie zrobili, prawda? - spytałem opierając się o blat.
?
Od Taigi
- Łeb mnie boli - Mruknął jedynie, uśmiechając się przy tym lekko
- Chodziło mi raczej o zmiany.... No wiesz czy Cię gdzieś nie ciągnie albo coś - Zaczęłam nie bardzo wiedząc jak to opisać
- Zajmiemy się tym jutro, teraz lepiej wracajmy - Niechętnie się z nim zgodziłam wychodząc z magazynu, razem powoli ruszyliśmy w stronę domu. Tak jak myślałam nikogo jeszcze nie było. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka, jednak dalej zastanawiałam się co dalej. Polubiłam go...
?
Od Aleksa
- Która godzina? Chyba powinniśmy już wrócić. - stwierdziłem.
?
Od Taigi
Kątem oka zauważyłam jak policja zgarnia tego faceta, który chciał im uciec. Jednak chłopak... znaczy się teraz wilk, nawet się nie ruszał.
- Proszę stań się niewidzialny nie mogą Cię zobaczyć - Zaczęłam, jednak ten nie reagował, jedynie powoli oddychał.
- Jest tam kto?! - Usłyszałam głos policji. Bez zawahania i z ciężkim trudem podniosłam go i schowałam się za skrzynki, jeśli by go znaleźli mogliby go nawet uśpić, a na to nie mogłam pozwolić, kiedy odjechali, a ja miałam pewność, że zostaliśmy sami, znalazłam włącznik światła. Ściągnęłam swoją skórzaną kurtkę i okryłam go, delikatnie głaszcząc
- Aleks, ocknij się, no proszę - Zaczęłam - Przecież miałeś wrócić do swojego ciała, mieliśmy razem ćwiczyć pamiętasz?
?
Od Aleksa
- Cholera jasna, po co się mnie słuchać, nie? - rzuciłem po czym teleportowałem się do danego miejsca.
Stanąłem przed nim, paliło się tam światło a na dworze lało, wszedłem do środka, tak jak myślałem, była tam ona, dwóch gości i ten facet, ten gnój co pozbawił mnie rodziny. Schowałem się za skrzynie, wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem na policję, powiedzieli, że już jadą. Co ja bym zrobił bez swoich mocy? Byłbym bezsilny. Gdy jeden z nich kazał pozostałym zacząć ją rozbierać przemieniłem się w wilka a oczy zrobiły mi się czerwone, pragnące zemsty.

Od Taigi
- Nie zbyt, najchętniej jeszcze bym pospała - Jęknęłam
- Skarbie z kim rozmawiasz? - Usłyszałam głos mamy z dołu
- Mówiłam do psa! - Krzyknęłam jedynie przecierając twarz - Nie sądziłam, że jest w domu - Wyszeptałam
- Musiała przyjść przed chwilą - Wzruszył jedynie ramionami
- Zrobiłam Ci Twoje ulubione naleśniki - Usłyszałam jej radosny głos
- Już idę - Wzięłam czyste ciuchy i chciałam iść do łazienki, kiedy chłopak mnie zatrzymał
- Nie musisz tam dzisiaj iść wiesz o tym? - Zaczął z powagą
- Już podjęłam decyzję - Wyszeptałam wychodząc do łazienki
?
Od Aleksa
- Wyspałaś się? - spytałem.
?
Od Taigi
- Wylądowałam w łóżku z ładnym duchem... Ej z tego byłaby dobra książka - Zaczęłam, nie przestając się śmiać
- Majaczysz - Odpowiedział z lekkim uśmiechem
- Nope - Ziewnęłam przewracając się na bok i patrząc na niego, wyciągnęłam dłoń w kierunku jego chwilę się zawahałam, po czym ją wycofałam zamykając oczy
?
Od Aleksa
- Nie, nie, nie. - powiedziała machając mi ręką przed oczami.
Westchnąłem, a po chwili, zaczęliśmy tańczyć jak idioci i śmiać się jak pijaki.
?
Od Taigi
- Uwielbiam zakłady! - Oznajmiłam zadowolona - Tylko uważaj, jestem strasznie uparta, więc nie dam się tak łatwo - Zapewniłam
- Nie wątpię - Uśmiechnął się jedynie - To na początek musisz to odłożyć - Wskazał na butelkę
- Chcesz mnie uśpić, żeby mieć spokój - Oznajmiłam, marszcząc brwi
- Wyjdziemy na dwór - Przewrócił oczami
- Nie bo uznają mnie za walniętą, że gadam sama do siebie - Zaśmiałam się - Chcesz mnie posłać do psychiatryka? Już raz miałam tam jechać więcej nie chce- Pokręciłam głową z uśmiechem
?
Od Aleksa
- To że on mnie nie widzi, nie znaczy że ja go nie widzę. Uwierz mi, poradzę sobie. - westchnąłem.
Dziewczyna zupełnie ignorując moje słowa podgłosiła muzykę i zaczęła skakać będąc w swoim świecie.
Wywróciłem oczami po czym włączyłem niewidzialność i położyłem się na łóżku. Dzięki umiejętności manipulowania falami dźwięku ściszyłem muzykę.
- Ej! - krzyknęła ponownie podkręcając muzykę, przekomarzaliśmy się tak przez kilka minut. - Nie umiesz się bawić. - stwierdziła nagle.
- Czyżby? - wstałem. - A chcesz się założyć? - uśmiechnąłem się łobuzersko.
?
Od Taigi
- Jesteś już - Aleks zjawił się za mną, a ja jedynie przechyliłam butelkę
- Napijesz się? - Zaproponowałam wycierając usta
- Nie dzięki - Usiadł na łóżku przyglądając mi się
- Wiem jak znaleźć Twój problem - Zaczęłam - Jutro idem na bal maskowy, podobno ma tam być, i to jest zadanie do Ciebie, tylko ja Ciebie widzę, dam Ci znać, że to on i wyślesz smsa do policji - Pogłośniłam muzykę - Prawda, że to genialne? - Zachichotałam ponownie przechylając butelkę
?
Od Aleksa
- Słuchaj stary, wrócę niedługo, bądź grzeczny. - pogłaskałem po go czym wyszedłem z domu.
Udałem się do pubu o którym mówiła dziewczyna jednak nie spotkałem nikogo kto by miał taki tatuaż. Teleportowałem się do szpitala, usiadłem w rogu koło swojego łóżka na podłodze rozmyślając co zrobić.
?
Od Taigi
- Miałaś obiecać - Stanął obok drzwi
- Trzymaj się - Pomachałam mu wychodząc. W szkole byłam po 15 minutach, usiadłam w swojej ławce i jakoś przetrwałam pierwsze lekcje. Na ostatniej kilka osób przypomniało mi o imprezie, skinęłam głową potwierdzając, że się zjawie...
Przez następne dni myśleliśmy jak sprawić, aby facet trafił za kratki, oczywiście mój pomysł pomimo iż był najlepszy to mu nie odpowiadał... Szkoda, że nie wie, że i tak to zrobię. Wyszłam na korytarz już ubrana w skórzaną kurtkę
- Nie rozwal mi tutaj niczego - Zaczęłam otwierając drzwi
- A Ty się nie upij bo ciężko będzie zaprowadzić Cię do domu - Zaśmiał się jedynie opierając o futrynę
- Jestem duża i umiem o siebie zadbać, zawsze i wszędzie - Pomachałam mu jeszcze po czym wyszłam
?
Od Aleksa
- To jest zbyt niebezpieczne, nie chcę cię narażać. - powiedziałem stanowczo. - Sam to załatwię.
- Ciekawe jak.
- Już o to się nie martw, mam swoje sposoby.
Dziewczyna uśmiechnęła się podstępnie.
- Obiecaj, że tam nie pójdziesz. - spojrzałem na nią poważnie.
?
Od Taigi
- Dobrze, że mamy o nim informację, tylko oboje jesteśmy nastolatkami... Ciebie nikt nie widzi... A ja za dobra w te klocki nie jestem - Spojrzałam na niego
- Wystarczyłaby mi świadomość, że siedzi, że dostał to na co zasługuje - Westchnął
- W sumie to mam pomysł - Uśmiechnęłam się lekko
- Jaki?
- W okolicy jest jakiś pub, ponoć nie warto do niego chodzić bo są tam sami "źli" ludzie, nie mówię, że go tam znajdziemy, ale może kogoś z jego bandy? Każdy ma taki tatuaż - Wskazałam na ekran - Wystarczy, że dobrze zagadam, uśmiechnę się kilka razy i sami mnie do niego zaprowadzą, a później wystarczy powiedzieć o tym policji - Uśmiechnęłam się zadowolona ze swojego planu
?
Od Aleksa
- Skąd wiesz? - spytała przechylając głowę na bok.
- Nie jestem jedynym duchem w tym mieście, rozmawiałem z takim starszym panem, jak mu odłączyli żonę, zniknęła a on nadal się pląta po tym świecie nie wiedząc po co. - wyjaśniłem.
- Dobra, pomyślimy co zrobić jutro. Dobranoc. - uśmiechnęła się.
- Dobranoc. - odwzajemniłem uśmiech.
Po kilku minutach namysły, wziąłem laptopa w ręce i usiadłem na łóżku, szukałem tak długo, aż znalazłem tego faceta, nazywa się Rey Song, ma 42 lata i obecnie przebywa w okolicach miasta. Zadowolony poszedłem spać, następnego dnia wstałem rano, Taiga już nie spała. Położyłem laptopa przed nią pokazując jej list gońcy tego faceta.
- Wystarczy że go znajdę, a później się zobaczy. - stwierdziłem.
?
Od Taigi
- Może dlatego nie możesz wrócić do swojego ciała? Wiesz cały czas śni Ci się ten facet, może po prostu chcesz wiedzieć kim on był? Albo pragniesz zemsty - Zaczęłam opierając się o ścianę
- Nawet nie poszedł do więzienia.... - Odwrócił na chwilę wzrok
- Nie wiem co masz w głowie, po prostu szukam jakiegoś wyjaśnienia, czasu nam nie zostało za dużo i chcąc nie chcąc trzeba coś zrobić, nie wiemy jak zareagujesz jeśli Cię....odłączą...
?
Od Aleksa
?
Od Taigi
- Przykro mi - Powiedziałam w końcu przyciągając kolana do klatki piersiowej. Zapadła między nami cisza, której chyba żadne z nas nie chciało przerywać - Pójdę już do łazienki - Podniosłam się w końcu wychodząc z pokoju. Po szybkim prysznicu i ubraniu się w piżamę, weszłam do pokoju w którym jeszcze wczoraj miałam mieszkać. - Jesteś? - Zawołałam rozglądając się
- Jestem - Pojawił się na krześle
- Mówiłeś, że masz dziwne sny... Co Ci się śni?
?
Od Aleksa
- Widzisz, mój ojciec był prawnikiem. Nie wybronił jednego z mafii który wpadł i poszedł siedzieć, jego koledzy się wkurzyli i szukali zemsty. Próby podpalenia, specjalnie spowodowane wypadki... było tego masa. Dopiero jak wyszedł, przyszli tu i... każdy dostał kulkę w głowę, dookoła pełno krwi... straszne to było. - czułem jak po moim ciele przechodzą ciarki. - Ale jeden nie trafił i dostałem tylko w klatkę, kula cudem ominęła serce, przyjechała policja nie mieli czasu mnie dobić. - wzruszyłem lekko ramionami.
?
Od Taigi
- Twoich rodziców jeszcze nie ma? - Zapytał siadając na krześle
- Norma - Wzruszyłam ramionami - Nigdy ich nie ma całymi dniami, może zjawią się za dwie godziny, ewentualnie dostanę smsa, że mama jest na drugim końcu miasta i śpi u koleżanki, a tata wynajmuje sobie hotel - Uśmiechnęłam się słabo - Mogę o coś zapytać?
- Pewnie - Uśmiechnął się miło
- Jak do tego doszło? Przecież to spokojna ulica i takie rzeczy nie powinny mieć tutaj miejsca
?
Od Aleksa
Usiedliśmy na wolnych miejscach i już po jakiś 10 minutach byliśmy w domu. Dziewczyna wzięła się za lekcje natomiast ja nie miałem co robić dopóki do głowy nie wpadł mi pewien pomysł. Są tutaj jeszcze pomieszczenia, w które nie zdążyli zajrzeć. Wszedłem do pokoju Kasandry - mojej siostry i zacząłem sprzątać. Zeszło kilka godzin, ale pokój wyglądał jak nowy, pochowałem jej stare rzeczy do siebie do szafy - nie miałem serca ich wyrzucić. Nagle usłyszałem jak dziewczyna mnie woła.
- Co robisz? - spytała lekko znudzona.
- Zamknij oczy. - uśmiechnąłem się tajemniczo.
Dziewczyna spojrzała na mnie niepewnie po czym zrobiła to o co ją poprosiłem. Zaprowadziłem ją do danego pokoju.
- Ten pokój jest bardziej... kobiecy niż mój. Podoba ci się? - spytałem z nadzieją.
?
Od Taigi
- Gdybyś Ty widział jak wale z pięści - Wyszłam z pomieszczenia, a później i ze szpitala, aż do przystanku wszędzie byli ludzie więc głupio było się odezwać, dopiero jak usiadłam czekając na autobus zostaliśmy sami
- Ćwiczysz coś? - Zapytał w końcu
- Kiedyś dużo ćwiczyłam sztuki walki, głównie karate, trochę kickboxingu czy taekwondo - Uśmiechnęłam się lekko
- Patrz, też kiedyś ćwiczyłem - Uśmiechnął się lekko pod nosem
- Jeszcze będzie się widzieć na treningach - Pocieszyłam go lekko - Jedzie nasz autobus - Wstałam
?
Od Aleksa
- No dobra, dalej. - westchnąłem i zamknąłem oczy.
Po chwili oberwałem w policzek, położyłem na nim dłoń i otworzyłem oczy, nic się niestety nie zmieniło, westchnąłem.
- Skąd w takich małych, niepozornych rączkach taka siła. - zaśmiałem się pod nosem.
?
Od Taigi
- Ej tylko mnie nie bij! - Zaczął od razu, na co jedynie się zaśmiałam
- Dobra idziemy do domu... Znaczy się ja jadę autobusem, ale jak chcesz możesz mi towarzyszyć - Przechyliłam lekko głowę uśmiechając się
- W sumie i tak tylko z Tobą mogę pogadać
- To co na pewno nie próbujemy tego z biciem?
?
Od Aleksa
- No to nie mamy za dużo czasu. - westchnąłem, ta spojrzała na mnie pytająco. - Data odłączenia, za równe dwa miesiące. - przeczesałem dłonią włosy.
?
Od Taigi
- Dobrze, że czujesz - Stwierdziłam po chwili - Może sam spróbuj? - Zaproponowałam. Zawahał się chwilę, jednak w końcu sam dotknął swojej dłoni. Spojrzał na mnie i pokręcił przecząco głową
- Nic, zero reakcji - Mruknął
- Czyli musisz sobie przypomnieć co robiłeś, jeśli to nie pomoże to będziemy szukać dalej - Ponownie spojrzałam na ciało przypięte do wszystkich maszyn
- Dlaczego mi pomagasz? Mogłabyś równie dobrze wezwać księdza czy kogoś tam
- Śmieszny jesteś - Zaśmiałam się cicho - Taka już jestem - Wzruszyłam ramionami
?
Od Aleksa
Poszedłem odnieść księgę po czym wyszliśmy z domu, odwiedziliśmy wszystkie szpitale w tym mieście, dopiero w ostatnim trafiliśmy na kogoś takiego jak Aleks Asher.
- A kim jesteś dla niego? - spytał unosząc jedną brew i przeglądając akta.
- Kuzynką. - odpowiedziała pewnie.
- Mhm. - mruknął i na chwilę zsunął z nosa swoje okulary spoglądając na nią. - Datę urodzenia proszę podaj.
- 23 grudnia 1998 (?) - powiedziałem, dziewczyna powtórzyła moje słowa.
- Sala numer 18, na drugim piętrze. - westchnął.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się lekko i ruszyliśmy w kierunku schodów.
Weszliśmy do góry i po kilku chwilach znaleźliśmy się w danej sali. Leżałem na ostatnim łóżku, patrzyłem na siebie z przerażeniem. Dziewczyna dotknęła mojej ręki, znaczy tego mnie co leżał, a ja to poczułem.
- O kurde. - zacząłem patrząc na swoją dłoń. - Czuję to. - dodałem.
?
Od Taigi
- Musisz sobie przypomnieć co robiłeś - Zaczęłam patrząc na niego
- Nie rozumiem
- Co robiłeś w noc, kiedy.... Do tego doszło, nie wiem może wystarczy przejść jakąś grę którą zacząłeś grać, albo książkę przeczytać, czasami są to takie drobiazgi, trzeba też będzie sprawdzić jak zareagujesz kiedy siebie zobaczysz...
- Chcesz iść do szpitala? - Zapytał nieco przestraszony
- No tak, powiem że jestem jakąś Twoją kuzynką, będziesz obok więc w razie czego podasz mi potrzebne informacje
?
Od Aleksa
- Co to? - spytała zaciekawiona.
- Księga o duchach, duchach itp. Pisze tutaj że nie wszyscy mogą wrócić i że jeżeli jak by dusza nie umarła znaczy że musi coś zrobić zanim wróci albo umrze. - powiedziałem otwierając na daną stronę.
?
Od Taigi
- Tylko nie rób imprezy jak mnie nie będzie - Wyszłam i zamknęłam drzwi. W szkole przyjęli mnie nawet dobrze, byłam w sumie zaskoczona takim zachowaniem, spodziewałam się zimniejszego przyjęcia. Co dziwne dostałam nawet zaproszenie na imprezę w piątek, w sumie to czemu by nie skorzystać, przynajmniej poznam więcej osób. Po lekcjach wstąpiłam do jakieś małej knajpki, żeby kupić obiad na wynos. W domu od razu udałam się do kuchni, żeby się najeść. Przeglądałam gazetę zjadając lazanie, kiedy na krześle naprzeciwko mnie pojawił się chłopak, wzdrygnęłam się lekko
- Nie strasz mnie tak, nie jestem jeszcze przyzwyczajona - Mruknęłam, przełykając kawałek makaronu
- I jak było? - Przechylił lekko głowę
- W piątek idę na imprezę - Pochwaliłam się od razu z uśmiechem - Tak poza tym, to jestem Taiga
?
Od Aleksa
- Jak to zawsze mawiała moja mama, miłego dnia i nie wracaj za późno. - posłałem jej mały uśmiech.
?
Od Taigi
- Nie mam już nikogo oprócz Maksa, a teraz przynajmniej nie muszę się o nic martwić - Wzruszył ramionami, a ja jedynie się zaśmiałam krótko
- Nie chce Cię martwić, ale teoretycznie teraz mieszkasz u mnie, a nie chce Cię widzieć w moim pokoju - Spojrzałam na niego
- To jest mój pokój - Poprawił mnie, na co jedynie pokiwałam głową
- Są tam moje rzeczy i spać na kanapie też nie będę... Nie możesz cały czas spędzać czasu jako duch w domu, kiedyś albo go zburzą, albo.... Odłączą Cię - Odwróciłam wzrok
- Że co?! Nie mogą tego zrobić
- Jeśli przez dłuższy czas osoba się nie budzi, to owszem mogą, nie wiadomo co się wtedy stanie... Muszę iść do szkoły - Wstałam i przeciągnęłam się - Wiesz... W normalnych okolicznościach, moglibyśmy chodzić do jednej klasy, może nawet się zakolegować - Uśmiechnęłam się lekko i poszłam do góry, aby wziąć szybki prysznic
?
Od Aleksa
- Ta szafa... to byłeś ty? - zadała kolejne pytanie.
Skinąłem jedynie głową, zamrugałem szybko i odwróciłem wzrok od talerzyka, ponownie usiadłem na kanapie.
- Czemu nic nie robisz, żeby wrócić? - przechyliła lekko głowę.
- Dopiero przed chwilą się o tym dowiedziałem, a poza tym, po co? - skierowałem na nią wzrok. - Dom dziecka? Nie dziękuję.
?
Od Taigi
- Dlaczego po prostu nie wrócisz? - Zaczęłam
- Gdzie? - Odwrócił się do mnie
- Do swojego ciała, Twoje ciało ciągle żyje - Zauważyłam
- Nie wiem... Po prostu nie mogę - Odpowiedział skupiając się na psie
- Nie widzisz światła czy czegoś takiego? A może zostawiłeś coś tutaj i przez to nie możesz wrócić do swojego ciała?
?
Od Aleksa
Pies ruszył za mną, weszliśmy do kuchni, wyciągnąłem z szafki nad lodówką smakołyki Maxa i dałem mu kilka. Mój wzrok utkwił w talerzyku leżącym na blacie kuchennym. Ogarnął mnie smutek, taki sam miała moja mama... chciałem wziąć go do ręki lecz ta przez niego przeniknęła, nie mogłem się skupić, wszystko dlatego.
?
Od Taigi
- A mama mi mówiła, że kiedyś mi zaszkodzą - Mruknęłam jakby sama do siebie - Czekaj to przez Ciebie rozwaliła się moja figurka! - Zaczęłam
- Widzisz ducha i pierwsze co to myślisz o figurce? - Zapytał przechylając głowę
- Ja Cie nie widzę, to mi zaszkodziło - Wskazałam na miskę - To irracjonalne - Pokiwałam głową ponownie biorąc laptopa na kolana
- Em tak jakby ciągle tutaj jestem - Pomachał mi ręką przed twarzą
- Jakiś piękny mamy dzisiaj dzień, może pójdziemy na spacer? - Zwróciłam się do psa
- Nie możesz mnie ignorować
Włączyłam muzykę i cały czas byłam skupiona na ekranie laptopa, jego tutaj nie ma, nie jestem nienormalna
?
Od Aleksa
- To przecież niemożliwe. - mruknęła.
- Można to wyjaśnić, ale pewnie mi nie uwierzysz. - stwierdziłem odkładając poduszkę.
?
Od Taigi
- Dlaczego nie jesteś u siebie? - Zapytał jedynie
- Dziwnie mi tam - Odpowiedziałam jedynie - Wiesz, że podobno dokonano tutaj morderstwa? - Zaczęłam
- Tai nie czytaj więcej tych swoich książek - Uśmiechnął się jedynie idąc dalej. Jutro będę musiała zrobić ogłoszenie co do psa, może przy okazji dowiem się czegoś od sąsiadów. Ułożyłam się wygodnie na poduszce po czym zamknęłam oczy
?
Od Aleksa
- Nie sądzę żebyś coś znalazła. - powiedziałem niby sam do siebie.
Westchnąłem pod nosem po czym wstałem i podszedłem do drzwi wyjściowych które były otwarte gdyż ojciec dziewczyny wnosił jeszcze jakieś kartony.
- Chodź Max, spacerek. - zagwizdałem.
Pies dokończył szybko smakołyk i ruszył za mną. Było już ciemno i cicho, niewiele ludzi przechadza się o tej porze po ulicach, głównie dlatego że żyjemy w nienormalnych czasach. Dzięki skupieniu działałem siłą woli na psa dzięki czemu uczyniłem go niewidzialnym na czas spaceru dla bezpieczeństwa.
?
Od Taigi
- Nie ma bata, nie będę tutaj spać - Powiedziałam zabierając swoją poduszkę i kołdrę po czym stanęłam w drzwiach - Chodź idziemy na dół - Zagwizdałam, pies się jedynie lekko zawahał po czym położył obok szafy. O nie, też jestem uparta. Rozłożyłam wszystko na dole na kanapie, po czym wzięłam z lodówki kawałek kiełbasy. Stanęłam w drzwiach kucając i wołając psa. Tym razem grzecznie do mnie przyszedł. Z tryumfem spojrzałam w pusty pokój, po czym zeszłam na dół. Pies jedząc smakołyk leżał obok mnie, delikatnie go głaskałam szukając w internecie jakiś artykułów na temat tego domu
?
Od Aleksa
Pies spojrzał na dziewczynę, następnie ponownie położył się na łóżku wbijając we mnie wzrok.
- Ok, przyniosę ci coś. - westchnęła i wyszła.
- Kochany psiak. - uśmiechnąłem się. - Słuchaj, jeśli chcesz ze mną zostać, musisz mi pomóc. Ok? - spytałem.
Pies zaszczekał zgodnie. Może to dziwne, ale lubię z nim rozmawiać. W końcu, został mi tylko on, nie mogę go stracić. [...] Dziewczyna siedziała na łóżku czytając jakieś czasopismo, Max leżał obok niej. Podszedłem do szafy i zacząłem ją powoli otwierać powodując skrzypienie, zawołałem psa do siebie i gdy był już przed szafą kazałem mu usiąść co oczywiście uczynił. Pogłaskałem go.
- Okey Max, popisz się. Głos. - powiedziałem a pies zaczął szczekać a ja powoli ponownie otwierać szafę. - Bierz go! - krzyknąłem nagle, pies spojrzał na mnie, później wystawił kły i zaczął skakać na szafę tym samym zamykając jej drzwiczki.
Sam nie wiem co chciałem tym zrobić, po prostu chcę mieć znowu swój pokój.
?
Od Taigi
- Cholerny przeciąg - Powiedziałam sama do siebie, wstałam i zamknęłam okno wracając do swoich rzeczy. Widząc, że trąba od mojego szklanego słonika się oderwała usiadłam bezradnie na panelach jęcząc cicho. Szybko zaczęłam szukać kleju, jednak bezskutecznie. - Trudno, będę musiała jutro kupić - Ostrożnie postawiłam go na półce i runęłam na łóżko. Niestety mój spokój nie trwał długo, gdyż szafa, skrzypiąc zaczęła się powoli otwierać. Mam urojenia czy coś tutaj jest nie tak?
- Taiga chodź coś zjeść! - Usłyszałam głos mamy, dopiero teraz oderwałam swój wzrok od wielkiej szafy
- Idę! - Krzyknęłam, szybko zamykając szafę i rozglądając się po pokoju - Chodź mały, zjemy coś
?
Od Aleksa
- O nie, to mój pokój. - mruknąłem sam do siebie, wyciągnąłem dłoń przed siebie i siłą woli zrzuciłem karton z których wysypały się ubrania.
- Cholera. - rzuciła pod nosem i zaczęła zbierać ubrania.
Ponownie użyłem swojej mocy i tym razem trzasnąłem drzwiami i otworzyłem okno jednocześnie.
?
Od Taigi
Ściągnęłam słuchawki patrząc na dom, był duży i całkiem ładny, byłam aż zaskoczona, że taki dom był w tak niskiej cenie, dodatkowo sprzedawali umeblowany. Jednak skoro rodzinie się speszyło to dla nas była to okazja
- Będziesz mieszkać na piętrze, pokój masz już zrobiony, jutro pojedziemy na zakupy to sobie dokupisz kilka drobiazgów - Zaczęła mama z uśmiechem
- Okej - Wymusiłam na sobie uśmiech i ze swoim kartonem i ptakiem na ramieniu udałam do pokoju. Otwierając drzwi zauważyłam leżącego psa na łóżku, nie ukrywałam swojego zdziwienia, ten spokojnie leżał, nawet się nie ruszał, tylko patrzył na mnie łagodnym spojrzeniem - Kupiliście psa?! - Krzyknęłam z góry, kładąc karton na biurku i siadając na łóżku, poczułam się dziwnie, tak jakbym nie była tutaj sama, jednak szybko odrzuciłam od siebie takie myśli i wyciągnęłam rękę do zwierzaka
- Jakiego psa?! - Ojciec pierwszy był w pokoju - Jakaś przybłęda musiał, wejść jak wnosili meble, zaraz zadzwonię po kogoś ze schroniska to go wezmą - Zaczął wyciągając z kieszeni telefon
- Nie - Powiedziałam srogo - Wiesz co myślę o schroniskach, wywieszę ogłoszenie, może komuś uciekł - Pogłaskałam go z uśmiechem
- Może mieć wściekliznę
- To go wezmę do weterynarza - Przewróciłam oczami
- Jeśli zje mi papiery to wylatuje - Powiedział z końcu zrezygnowany i wyszedł, ja jedynie westchnęłam
- Jesteś zbyt zadbany jak na przybłędę... Zaraz zrobimy Ci zdjęcia i napiszemy ogłoszenie - Pies przechylił tylko głowę na bok - A jeśli nikt się nie odezwie to zostaniesz ze mną, jakoś przekonam ojca - Mama i tak kocha zwierzęta, więc nie będzie mieć nic przeciwko - Tylko nie zjedz mi Omiego - Zaśmiałam się podchodząc do kartonu i wyciągając swoje rzeczy, kilka zeszytów z zapiskami, zdjęcia, jakieś małe pamiątki
??
Od Aleksa
- Zostań. - powiedziałem do psa leżącego na łóżku. - Nie ruszaj się stąd. - dodałem.
Teleportowałem się na schody, wyjrzałem zza barierki na dół. Zauważyłem kilku mężczyzn, wnoszących jakieś nowe meble do domu.
- Że co?! - mruknąłem sam do siebie.
Usiadłem na schodach i bacznie ich obserwowałem, wszystko wskazywało na to, że się tu wprowadzają. Zaczęli wszystko układać, sprzątać i chodzić po całym domu. Ja natomiast wróciłem do siebie.
- Dotychczasowy spokój został zburzony. I jak ja cię teraz będę ukrywał, żeby cię do schroniska nie oddali, co? - spytałem siadając obok niego i zaczynając go głaskać.
?



